Night gets darkest right before dawn.
What don't kill you makes you more strong
And I been waiting for it so long.
____________________________________________________________________________
- O MERLINIE!- krzyknęli wszyscy
jednocześnie, zdziwieni i przerażeni tym, co właśnie się odbyło.
- Nieeee, moje koszmary się ziściły…- krzyknęła Milicenta,
która tak naprawdę cieszyła się z obrotu spraw. Od dawna miała niemą ochotę na
zgrabny tyłek Pottera, a teraz właśnie jej ochota, znalazła jakieś ujście. Nie
mogła pokazać tego, jak bardzo jej się to podobało… w końcu była Ślizgonką.
- Twoje? TWOJE?- krzyknął oburzony Ron, który wciąż czuł
smak ust dziewczyny, nie dowierzając w to, co niechybnie zrobił, ale także nie
patrząc na zawstydzoną, jednak wciąż zadowoloną Eloise. W końcu jej też się
poszczęściło. Jeden z przystojniaków Gryffindoru, bo tak można było powiedzieć
o Rudzielcu, namiętnie się z nią całował. To będzie najwspanialsze wspomnienie
w jej nudnym życiu!
- Wiecie, co w tym wszystkim jest najgorsze? KTOŚ zrobił nam
zdjęcia!- rzucił Potter, czując jak jego reputacja, może powoli zacząć rozbijać
się o dno. Nigdy nie przyznałby się do tego, że całował się z Bulstrode, choć w
głębi duszy, spodobało mu się to uczucie.
- Aaaaa- jęknął jeszcze bardziej załamany ryży przyjaciel,
nie wiedząc co gorsze.... To, czy całował się z Eloise, czy to, że ktoś zrobił
im piękne i słodziutkie fotki, w czasie gdy to robili.
- Jak się kurwa dowiem, kto to
uknuł, to niech wie, że skończy gorzej niż Voldek, po mojej Avadzie…- zaczął
głośno wyzywać zdenerwowany Harry. Bardzo bał się o swoją reputacje. Bał się,
to mało powiedziane.
- Ja wiem, kto to zrobił… chyba mu się naraziliście-
powiedziała Mili pewnie. Przecież to nie ich spodziewała się spotkać w tej
Łazience, ani tej przebrzydłej Gryfonki. To ona była tutaj piękna i powabna.
- Kto?- szybko spytał Ron.
- Ja się chyba domyślam…- Harry rzucił sugestywne spojrzenie
rudzielcowi, który i tak niczego nie pojął. – Pamiętasz nasz genialny plan?-
przypomniał mu Potter.
- No tak…
- On to podsłuchał, on był wtedy, jak o tym rozmawialiśmy-
olśniło bruneta.
- To Draco… Draco Malfoy- rzuciła na odchodnym Bulstrode i
wyszła tuż za Midgoen.
- No chyba żartujesz…- powiedział Ron, niedowierzając temu
co słyszy. Wszyscy inni, tylko nie Malfoy. Właśnie on, mógł zrobić z nich pośmiewisko
na całą szkołę. Jego wróg numer 1. Ten, który doniósł na niego i teraz musi co
2 wieczór spędzać w różnych miejscach szkoły
z Filchem na szlabanie.
- Razem z Zabinim zapewne. Zemścili się za to, co wysłaliśmy do niego, niby od Gin- rozmyślał Harry, żałując swojej decyzji, podjętej pod wpływem nacisku rudzielca.
- Razem z Zabinim zapewne. Zemścili się za to, co wysłaliśmy do niego, niby od Gin- rozmyślał Harry, żałując swojej decyzji, podjętej pod wpływem nacisku rudzielca.
- Chyba musimy się odegrać…- powiedział Ron mściwie, już w
głowie układając jakiś chytry i szczwany plan.
- Wiesz Ron, myślę, że dostaliśmy już odpowiednią nauczkę i
wystarczy- mądrze podsunął Harry, nie chcąc już dłużej kłócić się z nikim. W
końcu , to jego ostatni rok w tej szkole. Pora zaszaleć. Wyszedł z
pomieszczenia, zostawiając przyjaciela samego, z chęcią mordu i zemsty.
*
* *
-Hahahahaa, jesteśmy zajebiści-
krzyknął uradowany Blaise, gdy weszli do salonu. Właśnie udało im się wykiwać
dwóch Gryfiaków oraz dobrodusznie spełnić marzenia dwóch dziewcząt. Są tacy idealni…
- No, czy kiedykolwiek w to wątpiłeś?- spytał Draco,
tymczasem nalewając im obficie do szklanek ich ukochanego trunku- Ognistej
Whisky. Jakby spojrzeć na to z neutralnej strony, gdyby nie ten zbawczy płyn,
to dawno by ich na tym świecie zabrakło, przy okazji też kilku mocno
denerwujących ich osób.
- No szczerze, to w Ciebie tak- rzucił, upijając łyk trunku,
który błogo rozpalił mu gardło.
- Lubię te twoje żarty Blaise’iku mój Ty, pyszczku- mruknął
rozbawiony blondyn, rozpalając ogień w kominku, bo za oknem na dobre rozszalała
się burza śnieżna.
- Slytherinie, broń mnie od tego geja- roześmiał się w głos.
Co jak co, ale pożartować to lubili obaj.- Co jak co, ale na tych zdjęciach
wyszli całkiem wyjściowo- podał fotografię Draconowi, który znów się roześmiał.
-Pokażemy je dziewczynom, nie ?- spytał blondyn.
-Jasne, ale w odpowiednim momencie.
Rozmawialiby
jeszcze długo, gdyby nie wejście Susan Bones, Terry’ego Boota oraz Hermiony.
Zdziwieni przyjaciele przerwali rozmowę, nie wiedząc co zwiastuje przyjście tych
osób, razem. No, nic trudnego w zrozumieniu przybycia Boota, ale Susan? Chyba
coś ważnego…
- Cześć Diabełku- rzuciła Miona, nawet nie zwracając uwagi
na arystokratę.- Nie obraź się, ale chyba muszę Cię wyprosić, sam rozumiesz…
sprawy prefektów- zaznaczyła delikatnie, a niczym nie zrażony Blaise wstał.
- Trudno, przyjdę innym razem… Na razie Smoku, pa Mionko-
podszedł do niej i specjalnie ucałował jej policzek. Mina Terry’ego wyrażała to
samo, co mina Malfoya. Chęć mordu bez udowodnienia winy.
- Zaprosiłam Was tutaj, ponieważ mamy do omówienia sprawy
Balu Bożonarodzeniowego. Dziś jest już 1 grudnia, więc zostało nam mało czasu-
zrobiła przerwę.- Jakieś pomysły?
- Na pewno musi być dużo zieleni…- cicho mruknęła Susan.
- Zgadzam się- powiedziała Hermiona.- To może podzielimy się
jakoś- cały czas miała wrażenie, że Terry znacząco spogląda na Susan.- Ja zajmę
się wystrojem z…
- Ja Ci pomogę- powiedział Malfoy szybko.
Hermiona
szybko przeanalizowała sytuację. Nie powierzy poważniejszego zadania Draconowi,
gdyż bała się, że może coś odwalić. Musi trzymać go na oku.
- W porządku- rzuciła twardo. – Więc Terry i Susan, Wam
przypadnie załatwienie zespołu oraz jedzenia. Myślę, że na tym możemy skończyć.
Aa i my roześlemy zaproszenia. Wszystko jasne?
Wszyscy
kiwnęli głową. Susan wyszła.
- Terry, chodźmy do mnie- powiedziała Hermiona zmysłowym
głosem. Wszystko zagotowało się w Draconie, który aż poczerwieniał na twarzy.
Już po chwili widział tylko drzwi do pokoju współlokatorki.
*
* *
Drzwi
zatrzasnęły się lekko, a chłopak zaczął namiętnie obcałowywać dziewczynę. Wszystko
sprowadzało się do tego, że to nie było uczucie, jakiego doświadczała przy
blondynie. Wszystko było takie nudne i przewidywalne. Nic nie mogło ją
zaskoczyć… Nie to co przy Malfoy’u. On sam w sobie był niesamowity i
zaskakujący.
No nie, czy właśnie rozmyśla o jakimś ślizgonie, podczas
słodkich całusków ze SWOIM chłopakiem?
Spadam na dno.
Rozbijam się.
Opada mrok.
Myślę,
(…)
* * *
Miał ochotę
wejść do tego dormitorium, wprać temu debilowi, a samemu zajmować się Hermioną.
Ale jego duma nie pozwalała na to. Cóż mógł poradzić, był Malfoyem, co się z
tym wiązało, arystokratą, dostającym to, czego zawsze chce. A chciał mieć
Mionę…
Ruszył do
Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Miał ochotę na miłe spotkanko z jego dziewczyną,
Tracey. Miał na myśli miłe spotkanko dla obojga, które jednak nie zakończy się
mile dla niej. Ale cóż, takie życie ślizgonki, jego już prawie byłej,
dziewczyny.
Sam nie
wiedział, czemu uparł się, by zdobyć serce tej Gryfonki. Sama dziewczyna była
piękna i intrygująca. Mało powiedziane, piękna. Była o wiele piękniejsza.
Inteligentna, nie to co reszta tego całego społeczeństwa… nie obrażając pamięci
Dumbledore’a. Już od dawna mu się podobała. Odważna, miła, uczynna, tak do
niego niepodobna.
(…)
Jednak jest coś,
co potrafi,
wznieść mnie
ku górze,
ponad wszystko,
nawet niebo.
I wiesz, że
To chyba Ty,
Kochanie.
Sam nie
potrafił uwierzyć, że może czuć do tej wyjątkowej Granger coś więcej. Nie wierzył, że mogłaby być dla niego kimś więcej
niż przyjaciółką. A powinien uwierzyć. Powinien stawiać na siebie, dbać o
świadomość tego, że może coś zrobić. Mimo wszystkie przeciwności, mimo
wszystkie swoje wady. Powinien znać swoje zalety i polegać na nich w każdym z
chwiejnych momentów życia. Szkoda, że nie stosował się do tych rad…
Wkroczył
właśnie do Pokoju Wspólnego, uprzednio wypowiedziawszy hasło w kierunku ściany.
Dumnym wzrokiem objął pomieszczenie, szukając głowy swojej dziewczyny, Davids.
Znalazł ją plotkującą w najlepsze z Astorią Greengrass. Z kim ona się zadaje?
Zapytał się Smok.
- Tracey, chodź- powiedział władczym tonem. Dziewczyna bez
szemrania wykonała zadanie, odprowadzana niesamowicie zazdrosnym wzrokiem
swojej koleżanki.
Weszli do
osobnego pokoju Smoka. Wszędzie dominowały Slytheryńskie barwy z domieszką
drewna. Cóż, ślizgoni cenili sobie luksus.
Bez
wstępnych gier, rzucił dziewczynę na łóżko i zaczął całować nachalnie i
namiętnie, co mimo wszystko bardzo podobało się Tracey. Szybko zaczął rozbierać
ją z ubrań, chcąc jak najszybciej zaspokoić swoją potrzebę.
*
* *
Terry
właśnie wychodził z pokoju Gryfonki. Późna godzina, zmuszała go do pójścia na
patrol z Susan. Hermiona cieszyła się z tego powodu. Nie zniosłaby dłużej
ciągłej paplaniny chłopaka o quidditchu. To było takie nudne. Wzięła notatki z
Transmutacji, mając w planach napisać ten niebotycznie długi esej, przy kominku
i Piwie Kremowym w salonie.
Rozsiadła
się wygodnie w fotelu i zaczęła delikatnie skrobać litery na pergaminie. Wszystko
przelewało się przez jej mózg bardzo powoli i mozolnie. Co chwile przed jej oczami pojawiała się to postać blondyna, to bruneta. Miała już tego dość. Dotyk Boota, nie działał na nią tak, jak Malfoy'a, ale czy w tym można było doczekiwać się czegoś dziwnego... Nie, raczej nie.
Ocknęła się i
rozejrzała po pokoju. Na stoliku przy sofie, spostrzegła jakieś niedbale
rzucone fotografie.
______________________________________________________________________________
WIERSZ MOJEGO AUTORSTWA, WIĘC ZASTRZEGAM SOBIE WSZELKIE PRAWA DO NIEGO.
Witamy,
Coś tak jakby chłodno, nieprawdaż ? :D
Co do rozdziału, hmm, OCEŃCIE SAMI :*
Maaamy taki zawał wszystkiego w szkole, że szok bierze :(
Życie...
Dziękujemy za ponad 13k wejść, to tak wiele dla nas znaczy ;*
Komentujcie kochani ;**
Lúthien, Neta619 ;*
INFO:
Miniaturka V pojawi się na pewno, ale kiedy nie wiem ;) Poza tym miniaturka na pewno pojawi się 16 listopada i myślę, że to będzie miniaturka VI bądź VII, gdyż mam w planach napisanie miniaturki 18+ i teraz ważne: ANKIETA ! Na dolnym lewym gdzieś znajdziecie ankietę dotyczącą tej miniaturki dla starszych, więc zapraszam do głosowania !!!
Lúthien ;*
Lúthien ;*
GG: 9122505 - chętnie popiszę, jak ktoś by chciał ;)
KOMENTUJEMY ;*